Panie Watson, proszę o doładowania!

Centrala telefoniczna - początkowo wszystkie połączenia przechodziły właśnie przez nią. Kto jeszcze pamięta: "Centrala telefoniczna, łączę..."?

Ponoć pierwsze słowa wypowiedziane przez pierwszy telefon brzmiały: „Panie Watson, proszę tu przyjść, potrzebuję pana”. Ich autorem jest Aleksander Graham Bell, który wspólnie z Thomasem Watsonem pracowali nad mikrofonem. Pan Bell potrzebował pana Watsona, bo w trakcie pracy nad urządzeniem wylał sobie na spodnie kwas. Telefon wynaleziono niejako przez przypadek. Niewiele ponad sto lat zmieniło tak wiele w tej dziedzinie, że aż ciężko to sobie wyobrazić: od telefonu, który miał być mikrofonem do mobilnych urządzeń, działających na doładowania… Imponujące!

Telefon, który miał być urządzeniem dla głuchoniemych

Alexander Graham Bell ze swoim wynalazkiem, który pierwotnie miał być urządzeniem dla głuchoniemychMiłość jest podstawą wielu ważnych spraw i przełomowych momentów w dziejach wszelakich. To uczucie poniekąd odpowiedzialne jest również za wynalezienie telefonu. Aleksander Graham Bell był bowiem lekarzem i nauczycielem głuchoniemych, a jednym z jego marzeń było skonstruowanie urządzenia, które pozwoliłoby jego podopiecznym słyszeć. Gdy zakochał się w głuchej Mabel Hubbard – te marzenia przerodziły się w realną potrzebę, a dzięki pomocy ojca dziewczyny, który sfinansował Bellowi laboratorium, nabrały tempa. Asystentem Bell’a był tytułowy Thomas Watson. Ostatecznie Bell rozczarował swojego teścia, ale… wynalazł telefon. Aleksander Graham Bell opatentował swój wynalazek 14 lutego 1876 roku, a gdy zaprezentował go na wystawie Centennial Exposition w Filadelfii – fundator tejże miał przystawić ucho do odbiornika i wykrzyknąć: „Mój Boże! To gada!”. Bell otrzymał za swój wynalazek 50 tysięcy dolarów nagrody od Filadelfijskiego Towarzystwa Naukowego, co na te czasy stanowiło kwotę olbrzymią. Wkrótce założył z teściem firmę Bell Telephone Company, która zaczęła masowo produkować telefony. W Polsce pierwszy publiczny pokaz telefonu odbył się w Warszawie, w 1878 roku, a pierwsze połączenie telefoniczne nawiązano między cukiernią Semadeniego w Ogrodzie Saskim a zakładem optycznym Jakuba Pika przy ul. Niecałej. Cukiernia przekuła zresztą ów fakt na marketingowy sukces, reklamując się hasłami, że „gdyby nie ona, w Warszawie nie byłoby telefonów”. Pierwsze sieci kablowe zaczęto budować w stolicy już w 1904 roku, a koncesje na nie dostała firma The International Bell Telephone Company. Koszt urządzenia i przyłączenia do sieci równał się przeciętnej rocznej pensji robotnika – niewielu mogło sobie pozwolić na taki luksus. W gronie pierwszych posiadaczy telefonu znajdują się m.in. Eliza Orzeszkowa i Henryk Sienkiewicz.

Antonio Meucci – wynalazca, któremu się nie powiodło

W 2002 roku amerykański kongres oświadczył, że wynalazcą telefonu wcale nie był Bell, ale niejaki Antonio Meucci. Jak to możliwe? Tutaj również w grę wchodziła miłość. Żona Włocha ciężko zachorowała i była przykuta do łóżka. Meucci, by móc pracować i pozostawać w stałym kontakcie z ukochaną – okablował dom i budynki, by połączyć sypialnię żony z własną pracownią. Urządzenie, przez które bez przeszkód ze sobą rozmawiali nazwał teletrofonem, a wszystko to miał miejsce w… 1860 roku! Czego zatem zabrakło, by w historii to nazwisko Włocha było kojarzone z wynalezieniem telefonu? Szczęścia i pieniędzy! Antonio Meucci nie miał po prostu 250 dolarów na opatentowanie Doładowania to teraz zwykła usługa, dostępna dla każdego - jeszcze kilkanaście lat temu nie wyobrażano sobie tak prostego sposobu korzystania z telefonuswojego wynalazku i koniec końców – sprzedał wynalazek przedsiębiorstwu telegraficznemu Western Union. Gdy w 1874 roku chciał odzyskać dokumentację – usłyszał, że ta zaginęła.

Dzisiaj telefony to wielofunkcyjne urządzenia, które mieszczą się w mniejszych lub większych kieszeniach. Kosztują zdecydowanie mniej niż te pierwsze. Nie jesteśmy już zmuszeni podpisywać długoterminowych umów, ani wiązać się abonamentem – telefony na doładowania (tzw. prepaid) są coraz popularniejsze. Promocja doładowania jest na tyle skuteczna, że i ja, długoletnia zwolenniczka abonamentów – uległam.

Dzięki Panowie Wynalazcy!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *